Drużyny Face-Off

Published on Luty 27th, 2015 | by Paweł Kicman

7

Oto czego nauczyły mnie pierwsze kroki w ligowych szrankach

Kontynuując falę ubiegłorocznych wspomnień chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat gry „o stawkę”. W ubiegłym sezonie pierwszy raz stanąłem do walki w ligowych rozgrywkach i to nawet dwóch różnych. Najpierw zimą – w Północno-Wschodniej Lidze Hokeja Na Lodzie, w barwach MTH Mińsk Mazowiecki, a na przełomie wiosny i lata w eliminacjach do Mistrzostw Polski w Hokeju na Rolkach razem z Kobrą Brwinów. W obydwu tych drużynach byłem „nowym”. To trudne miejsce i trudna sytuacja, ale zaowocowała mnóstwem nowych doświadczeń, znajomości i obserwacji. Ciekawy jestem, czy Wasze spostrzeżenia są podobne.

Przepisy, przepisy i jeszcze raz przepisy

I zdecydowanie nie chodzi tu o jedzenie! Hokej nie jest szczególnie popularnym sportem w Polsce dlatego wielu z nas nie miało wpojonych od małego zasad obowiązujących podczas rozgrywek hokejowych. Bez znajomości przepisów, wiedzy o tym co to spalony (sic!), kiedy można, a kiedy nie można robić zmian ciężko się odnaleźć na boisku. Już nie mówię o tym, żeby rozumieć co ten sędzia tam sobie macha rękoma. Znajomość przepisów można też wykorzystać dla własnej przewagi, stosując jakiś sprytny taktyczny ruch.
I nie mówię tego z pozycji jakiegoś tam guru. Biję się w pierś. Samemu było mi się ciężko odnaleźć podczas pierwszych meczów. Moje braki w tej materii połączone z nikłym doświadczenia były ewidentne. Potem było już lepiej, ale i tak jeszcze sporo muszę się nauczyć. Może by tak zagłębić temat i podzielić się z Wami moimi odkryciami? hm?

grumpy_cat

Zderzenie z rzeczywistością

Stanięcie do rywalizacji wiąże się z wyjściem ze swojej strefy komfortu. Przynajmniej dla mnie się wiązało. Czy się sprawdzę? Czy jestem wystarczająco dobry? Czy nie zawiodę kolegów? Rywalizacja to doskonały sposób na pomiar rzeczywistych umiejętności. Grając cały czas z tymi samymi ludźmi, na tym samym lodowisku przyzwyczajamy się. Uczymy się ich konkretnych zachowań, słabych punktów i potrafimy je wykorzystać. Po pewnym czasie przestajesz robić postępy i okazuje się, że to taki klasyczny przykład kiszenia się we własnym sosie. Ci sami ludzie, to samo miejsce, te same sztuczki. Zero postępu!
Wyjście na nowy, nieznany lód i gra przeciwko ludziom, których nie znam to była zupełnie inna bajka. W takich warunkach dopiero wychodzi co to z nas za hokeista. Gra z o punkty to dla mnie doskonała mobilizacja do treningów. Nic tak nie motywuje do zrobienia tego dodatkowego powtórzenia jak perspektywa wygranej w meczu za tydzień!

Jest spinka, nie ma gry

Jak pewnie większość z Was zauważyła nie jestem jakiś specjalnym asem hokeja. Na treningach i luźnych gierkach jakoś w miarę mi idzie. Czasem coś się strzeli. Czasem jakaś sztuczka wyjdzie. Ale to nic specjalnego. Za to w meczach ligowych nic. Kompletne dno. Stawka żadna, a wystarczy odrobina presji ze strony kolegów, spinka i mogę zapomnieć o płynnej grze. Boję się wyjść na czystą pozycję, bo wiem, że jak dostanę gumę i schrzanię to na ławce będą się czepiać. No i jeszcze bardziej się spinam. Błędne koło. Wiem, wiem, pewnie myślicie, że mam nieźle zryta banie. Cóż, życie zakompleksionego perfekcjonisty ;-) Pomyślcie tylko co się dzieje w głowach sportowców grających na światowym poziomie. I jak mocni muszą być, że sobie z tym radzą. Ogranie na pewno w tej kwestii pomaga, ale jest pewien aspekt, o którym przy współzawodnictwie nie sposób nie wspomnieć:

Atmosfera

To dla mnie jeden ważniejszych czynników w drużynie. Jeśli nie ma pozytywnej energii, tylko ciśnienie na wyniki, to nie ma zabawy. Jest tylko spinka i szukanie winnego. Nie tędy droga. I nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam wygrywać! Ale to nie zawsze się udaje. A jeśli nie ma w tym funu i dobrej atmosfery, to ja wolę swój wolny czas spędzić gdzie indziej. Hokej jest dla mnie odskocznią od codzienności, odpoczynkiem i rozrywką. Element rywalizacji jest dla mnie doskonałym motywatorem, a jeśli idą za tym zwycięstwa to jeszcze lepiej! Ale jak coś idzie nie tak, to mimo wszystko jestem za tym, żeby się dobrze bawić i jeszcze ciężej trenować.

Trener, czy lider?

Zapanować nad bandą spoconych, ociekających testosteronem w ogniu walki facetów nie jest łatwo. Ten by se postrzelał, tamten pojeździł, a ten się pokiwał, a tamten to by tylko grał i grał. Ćwiczenia mu nie w głowie, bo on już jest najlepszy. Trener, lider, ktoś kto budzi szacunek i pociąga ludzi jest w drużynie niezbędny. Jak trzeba to krzyknie, zmobilizuje, opierdzieli. Taka osoba pomimo iż czasem musi być niepopularna bardzo dobrze wpływa na tworzenie ducha drużyny.

Taki oto luźny zestaw przemyśleń z moich ubiegłorocznych zmagań ligowych. Macie jakieś swoje ciekawe spostrzeżenia? A może macie podobne obserwacje? Dajcie znać poniżej. Ja już niedługo będę miał szansę postawić swoje pierwsze kroki Liga Atuonomica Madrid. Nowe doświadczenia, nowe umiejętności. Wciąż do przodu! Nie mogę się doczekać!

Nagłówkowa fotografia pochodzi stąd.

Tags: , , , , ,



  • Jarosław

    od roku „bawię ” się amatorsko w hokej jestem początkujący i mam niedosyt po zimie, bo krótko trwa sezon w moich okolicach, może ktoś da namiary na amatorskie drużyna grające w hokeja na rolkach albo na lodowisku gdzie sezon trwa dłużej, i przyjęli by nowicjusza (w ramach możliwości czasowych i finansowych, fizycznych tez bo nie jestem już 20 latkiem ), pochodzę z rejonu pomorza.

    • Weest

      Mad Dogs Sopot. Warto zapytać bo chłopaki grają na lodzie i na rolkach.

      Co do tematu to sam zacząłem grać w 2 lidze zachodniej. Jestem samoukiem i myślałem ,że jakoś to będzie pomimo słabszych umiejętności. Zderzenie z rzeczywistością okazało się brutalne. Pierwszy wyjazd na lód, pierwszy mecz i nie wiedziałem co się dzieje. Mimo znajomości przepisów i nawet taktyki to ciężko to było przełożyć na grę. Dotrwałem jednak do końca sezonu występując w każdym meczu. Uświadomiłem sobie, mimo już zaawansowanego stanu wiekowego,że to jest to,co chcę robić. Już mam plan ciężko przepracować sezon ogórkowy, by stać się ważnym ogniwem w drużynie w przyszłym sezonie.

      • http://pkicman.pl/ Paweł Kicman

        Doskonale rozumiem o czym piszesz :) Zupelnie jakbym czytal o swojej wlasnej przygodzie z hokejem.
        Powodzenia i wytrwalosci!

    • http://pkicman.pl/ Paweł Kicman

      Hej!
      Dodatkowe podpowiedzi z Facebooka:
      „Wtorek na AWF w Gdańsku na 19:00”
      „W Gdansku jest jeszcze lod i bedzie jeszcze troche. Dostepne dla wszystkich zajecia prowadzi w soboty Krzysztof Stasiewicz (godzina ruchoma pomiedzy 14 a 20.30).”
      Mam nadzieje, ze cos dla siebie znajdziesz :) Powodzenia!

  • Jarosław

    Dzięki za wiadomości.
    Zazdroszczę wszystkim tym, którzy jeszcze mogą pośmigać na lodzie,
    trochę „posiedziałem w sieci” i zacznę treningi na „sucho” no i rolki,
    fajnie byłoby jak by ktoś zorganizował obóz szkoleniowy dla amatorów
    old boys, (bo młody już nie jestem, ale faktycznie połknąłem bakcyla ) 1-2 tygodniowy pod okiem trenera, po kilka godzin dziennie to by podniosło poziom każdego, amatora i miłośnika hokeja. pozdrawiam

  • Jarosław

    kończąc poprzednią myśl, chociaż weekend byłoby łatwiej się zorganizować bo (rodzina, praca).
    Od czasu do czasu taki szkoleniowy weekend, dobry trening, nowe znajomości to byłby progres,

  • http://pkicman.pl/ Paweł Kicman

    O tak, taki weekendowy obóz hokejowy to by było coś. Dla mnie idealne. Kilka razy w roku są organizowane różne obozy dla amatorów hokejowych, ale niestety zwykle trwają ok. tygodnia więc dla mnie to odpada.
    Może by taki weekendowy event zorganizować, hm. Ciekawe ilu chętnych by się znalazło. I jakie to byłyby koszty.

Back to Top ↑